Kategorie: Toruń 2016

23 mar 2009, Comments (0)

To nie bocian drogie dzieci…

Autor: Hanza Team

wiosna

To nie bocian drogie dzieci,

głosi wiosnę, gdy przyleci.

Bo w tym roku moi mili:

Hanzeaci zaświadczyli.

Team nie duży i nie mały,

w swej istocie doskonały,

kwintesencja – wiosna w pełni

obowiązek swój wypełnił.

Na Torunia zaproszenie,

siał w nim wielkie spustoszenie.

Najpierw mieszczki, białogłowy:

usta winne, cudne szaty,

łypie okiem na nie biedny,

patrzy ślepiem swym bogaty.

Kibić zgrabna jak u łani,

wzrok ich niczym strzała rani,

serce w każdym kawalerze,

byłem tam, więc piszę szczerze.

Potem Paź szedł w korowodzie,

zwinny niczym ryba w wodzie.

Skoczny jak ten konik polny,

styl podskoków wszak dowolny.

Bez specjalnej etykiety,

ale działał na kobiety.

Może twarz to jego młoda,

jakby panny to uroda.

A tuż za nim, z animuszem,

Krzyżak dzielny przyznać muszę.

Płaszcz, misiurka, miecz zdobiony,

w boju on niezwyciężony,

więc zdobywał serca dam,

jak to robił, nie wiem sam?

-ale powiem w tajemnicy,

zdobył serce zakonnicy

A na końcu tej parady,

szedł kat bardzo ociężale.

Co tak bardzo mu ciążyło?

Tego nie powiedział wcale.

Może głowy ścięte rano,

lub sumienia to wyrzuty.

Choć krążyły tam pogłoski,

że miał kat za ciasne buty.

I kompania ta wesoła,

Tak na rynku harcowała,

Że ich wiosna zaskoczyła

I zielenią obsypała.

Potem pili wino słodkie,

oraz jedli smakołyki,

aż ucichły na starówce,

śpiewy tańce oraz krzyki.

I tak wiosna jest już w mieście.

Słońce nad Toruniem świeci.

Kto wam pierwszy o tym doniósł?

Ba! Wiadomo! Hanzeaci!

Jacek Gralewski

Galeria zdjęć

  • Share/Bookmark
21 mar 2009, Comments (0)

21 marca roku pańskiego 2009

Autor: Hanza Team

Już wschodów, zachodów złotego słońca minęło tysiące, garcy gorzałki wypito wnet niemniej, gdy dzień nastał roku pańskiego 2009 – przez jakoweś skądinąd nieznane jegomoście – pierwszym dniem wiosny nawan. Iście w podziwie dla pomysłu tego, na rynek wyległo gawiedzi niemało. Wszak i Bóg łacne swe oko nad tłumem zawiesił, ni deszczu ni gniewu burzy doń nie dopuścił, ni grzesznikiem pręgierza nie przybrał. Co by jak w czasy dawne Zwiastowania Pańskiego wypatrywali byli, byłby i Wiekuisty pewnikiem bardziej miłosierny, może nawet miodu z nieba dałby pokosztować, jak to manna się zaszłością przydarzyła. Gawiedź zawsze prędka do wódek i likworu, kurzowi na pastwę księgi uczone zostawia. Tak to różni kamraci, kompanii szukając i swady, oczom naszym oglądać dane było. I werble były i kuglarze – snadź się gawiedź radowała okrutnie. I zdawać by sie mogło, że gdy werble grały Kat – co z nim nikt kufla piwa wychylić nie staje – na szafot wiódł szlachciankę. Zbrodniarka niewinne łzy gubiła wśród pospólstwa. Zbierali je modlitwą wieczorną franciszkanie, abo dnia innego deszczem je zmywał Wszechmogący. Gdy krwawa posoka skalała zbrocza, werble umarły, dzwon południe oznajmił. Naraz wiatr się zerwał, niepokój przynosząc, to Krzyżak bystrym okiem po tłumie spogląda. Wiatr poły rozwiewa jego płaszcza, lecz widzi człek wprawiony, że to nie zbroja sercu rycerskiemu ciąży. Wtem wśród tłumu blask. Słońce wejrzało na pierścienie złote, włosy złote, serce złote mieszczki. Błysk złoty szlachetnie urodzonej panny ugodził postać w srebrnych blachach po drugiej stronie rynku. Zda się nikt nie pochwycił spojrzeniem niemej iluminacyi, co ją byliby franciszkanie nazwali złym ogniem. Jeno kubrak koloru nieba, zwinnie pląsał między wesołymi toruńskimi mieszczanami. Zaiste czy wiedział Paź, jak niebezpieczne listy przenosi, nie sposób odgadnąć. Czy wiedział, że pachną krwią kochanków? Czy wiedział jak rzadki jest stop złota i srebra?

21 marca roku Pańskiego 2009 krótko przed południem do Torunia przyszła wiosna, mamiąc oczy barwnymi postaciami i tą właśnie opowieścią.

Alicja Lubowicka

  • Share/Bookmark